Relacja z Nicei

Francja słynie z dobrego jedzenia , lekkiej (bzdura!) i pożywnej kuchni. Ci mówiący językiem miłości potomkowie barbarzyńców używają masła w ilościach przekraczających pojęcie, dodają śmietany gdzie tylko się da, pieką, zapiekają i smażą w głębokim tłuszczu – i bynajmniej nie jest to olej roślinny, ani oliwa.

Wynikiem takiego barbarzyństwa jest coś, czego nie da się opisać słowami. Najlepiej oddaje to dźwięk pomiędzy mmmmmmmhphhhh, a uhhmmmmmm. Co kto woli:-)

Nicea jest jednym z większych miast Lazurowego Wybrzeża i morze jest jej głównym sklepem rybnym. Posiada lotnisko, Promenadę Anglików i zabudowę rodem z filmów o czasach regencji. Całość tworzy efekt sielskiej atmosfery, w której króluje słońce, karnawał na zmianę z roznegliżowanymi turystami (zależnie od pory roku) i jedzenie.

Ostrygi, krewetki, langusty kalmary i homary, jeżowce, mule na maśle, ośmiornice….to tylko początek . Niedaleko Promenady Anglików, zaraz za zakrętem i dosłownie w miejscu gdzie w ciągu dnia otwiera swoje podwoje słynny targ w Nicei znajduje się mekka restauracji oferujących dania z owocami morza. O godzinie 18: 00 następuje zamiana – kupcy, sprzedawcy i lokalni rolnicy ustępują miejsca właścicielom restauracji i knajpek i rozpoczyna się uczta!

Te smaki, te zapachy…. Zasiadamy na fotelu, który podsuwa nam usłużny kelner i mamrocząc pod nosem macha nam przed twarzami rękoma usuwając niewidzialny pył z rozstawionych talerzy, kieliszków i sztućców. Nie ma szansy, aby uniknąć kontaktu – czy to serwując jedzenie, czy nalewając wina możecie być pewni, że kelner wyląduje Wam na plecach. Zamawiamy owoce morze –  homara w otoczeniu małży i kalmarów, oraz sałatkę, z owocami morza a jakże, z pięknie wyeksponowaną langustą na samym jej szczycie. Do tego chłodny jak górski strumień Riesling i oto rozpoczyna się walka z morskimi stworzeniami. Na maśle, lekko osolone, doskonale przyprawione, podane na sałacie – jednym słowem boskie. Walka została przez nas wygrana, wino wypite a spacer nocą nad brzegiem morza natchnął nas do romantycznych westchnień do księżyca i czułego spoglądania sobie w oczy. Coś jest w tych owocach morza 🙂

Na zdjęciu poniżej Ola obserwuje wieczorne danie. Wieczorne danie nie spuszcza wzroku i odpowiada spojrzeniem równie uważnym.

W Nicei odbywa się codziennie słynny targ – zazdroszczą go miastu wszystkie okoliczne miejscowości. Zjeżdżają na niego lokalni okoliczni rolnicy i kwiaciarze, piekarze rozstawiają swoje pachnące stoiska i pod pasiastymi parasolkami rozpoczyna się wesoła parada smaków, kolorów i głośnego targowania się.  Sery kozie, sery owcze, twarogi, serki pleśniowe i parmezany. Wędliny, szynki i zapiekane w cieście francuskim warzywa i szynka. Człowiek nie wie, na co zwrócić uwagę, traci poczucie czasu i rzeczywistości, a jest przecież tyle rzeczy do spróbowania.

Sery możecie kupić tu w kilku stadiach procesu produkcyjnego – od twarożku o konsystencji zsiadłego mleka, do serów pleśniowych i twardych parmezanów owiniętych przez troskliwych serowarów w kawałki płótna. Wszystkie wyborne, a każdy inny. Kozie są delikatne, bardziej kremowe, mniej intensywne. Owcze mają ostry, mocny zapach, smak, który powoduje podkurczanie palców u stóp z rozkoszy oraz zapach starych skarpet, który sprawia, że nawet ser zawinięty w woreczek foliowy straszy z lodówki jak tylko się do niej zerknie. Ale ten smak wart jest nawet niechętnych spojrzeń kotów, siedzących w stałym miejscu przy lodówce.

Targ oferuje mnóstwo stoisk ze warzywami i owocami. Pięknie wyglądają i cieszą oko, pachną niesamowicie. Egzotycznie wyglądają dla nas świeże karczochy fenkuły i bordowa, ogromna papryka. Można wybierać z wielu gatunków pomidorów, w tym suszonych. Oliwki w przyprawach, bez przypraw, wszystkie smaczne i pachnące. Kupiliśmy pół kilo oliwek w przyprawach greckich – czarnych, błyszczących i intensywnych w smaku poprzez tymianek i rozmaryn, w które są otoczone. Marynowany bób uśmiechał się do nas intensywną żółcią, a sałatka z suszonych pomidorów pozdrawiała czerwienią i Biela błyskającej gdzieniegdzie cebulki

Ciasto francuskie jest zdradliwym, bosko pachnącym, tuczącym i idącym w biodra wynalazkiem. Jeśli komuś wydaje się, że zna bogactwo ciasta francuskiego, bo zjadł rożka z jabłkiem to się grubo myli. Samych croissantów jest kilkanaście rodzajów. Z czekoladą, z owocami, z serem, z mięskiem, kiełbasą i salami.

Francuzi uwielbiają bagietki, mało, kto opuszcza wszędobylskie piekarenki bez kilku długich buł pod pachą. Eleganckie panie z torebkami od Givenchy mijają starszych panów w rozdeptanych butach i młodych mężczyzn w barwnych dresach – a każdy ma bagietkę. Ach Francja:-)

Mini tarty (Quiche) doprowadziły nasze wymiary do ruiny. Ale było warto – każdy kęs ciasta kruchego wypełnionego szpinakiem, szynką lub pomidorami był wart przyśpieszającej coraz bardziej wagi. Szczególna atencją Valdiego cieszyły się Quiche ze szpinakiem. Jadł je za każdym razem, kiedy pojawiły się w jego zasięgu, a miał przy tym taki wyraz twarzy, że piekarze rozjaśniali się jak słońce widząc go na horyzoncie.


Nicea pizzeriami stoi. Oprócz knajpek koło targu i paru, dosłownie garsteczki, w mieście i na starówce – cała reszta oferuje pizzę. Może ze względu na bliskie sąsiedztwo Włoch? Skusiliśmy się na pizze w jednej z knajpek i była zupełnie inna niż w Polsce. U nas dominują siecówki amerykańskie i ich podróbki oferujące grube, ciężkie placki. Tymczasem ciasto w zamówionej pizzy miało max. 3mm – rewelacja! Co nas zaskoczyło to wbite na samym środku jajko.

Zwiedzanie targu i starówki jest dość wyczerpujące, warto, więc zrobić sobie przerwę na piwko.

W sklepach czeka przeogromny wybór win i szampanów. Ceny zaczynają się już od 1,5 ero za butelkę. Malutkie sklepiki z samymi winami oferują szeroki wybór roczników na każdą kieszeń. Malutkie sklepiki wielobranżowe oferują wina dla mniej wybrednych – a zaznaczyć należy, że nie jest łatwo trafić na kiepskie wino we Francji.

Ciekawa Kuchnia wzbogaciła się o kilka mieszanek ziół ( jedne nawet eksplodowały w walizce podczas podróży), kilka serów, oliwki i oliwną deskę, co, do której mamy nadzieje, że będzie z nami długo!

Następna taka relacja już wkrótce, tym razem przybliżymy kuchnię czeską!

Komentarze